Człapa – historia

Człapa – historia

Historia założenia osady, wobec ogólnego braku informacji na jej temat w lokalnej historiografii, nie jest nam bliżej znana. Pierwszy odnaleziony wpis wzmiankujący nazwę siedliska pochodzi z roku 1624, kiedy to „uczciwy” Jan Szłapa, posesor młyna zwanego „Szłapa” należącego do Starostwa Kowalskiego, protestuje się w Księgach Grodzkich Kowalskich w sprawie pobicia ze skutkiem śmiertelnym brata Piotra. Zarówno nazwa, jak również właściwość terytorialna wspomnianej osady dowodzą, że chodzi tu o historyczne w skali regionu gospodarstwo młynowe, leżące nad dopływem Rakutówki we wsi Rakutowo, oddalonej o niecałe 3 km na wschód od Kowala. Z kolei miejsce pobicia Piotra, wieś Siniarzewo (wówczas Świniarzewo), leżąca w powiecie Nieszawskim nieco ponad 40 km na północny wschód od Kowala, być może jest matecznikiem domniemanego pierwszego posiadacza Człapy (brat Piotr również trudnił się młynarstwem). Czy Jan przyjechał do Rakutowa przybierając nazwisko „odmiejscowo”, czy też był tej ziemi autochtonem, z racji braku wiedzy historycznej (choćby dotyczącej etymologii nazwy „Człapa” lub też „Szłapa”), ustalić nie sposób.

Co ciekawe, Lustracje1 dóbr królewskich ziemi kujawskiej z lat 1628-32 nie wymieniają osady wcale. Dopiero kolejne lustracje królewszczyzny2 z lat 1659-1665 wzmiankują młyn Szlapa, odnotowując (prawdopodobnie w roku 1659):

„ten młyn na zdroju ode wsi Łojszewa, o jednym kole. Młynarz z niego wysiewa żyta po korcy 20 po gr 24, facit……fl. 16”.

Z kolei Lustracja przeprowadzona w roku 1661 (za Księgami Grodzkimi) podaje, że „młynarz z niego daje wymiaru żyta po korcy 20 po zł 1 gr 13”, co wobec wzrostu ceny korca z wcześniejszych 24 groszy dawało teraz wymiar płaconego czynszu w wysokości 28 florenów oraz 20 groszy. Dodano, że tu na gospodarstwie „bartnik bywał, teraz go nie masz i barci popustoszały”.

Plony gospodarstwa młynowego (tzw. krescencja), nadal wyposażonego w jedno koło mączne, kształtowały się na podobnym do wcześniejszego poziomie 10 kop tj. 20 korców żyta, z czego po wysiewie w ilości 6 korców pozostawało 14 korców, co dawało dochody w wysokości 20 florenów oraz 2 groszy.

Odwołanie do nich odnajdujemy także w przywileju królewskim nadanym małżeństwu Andrzejowi i Mariannie Tobolczykom w 1786r., z którego wynika, że „w starostwie kowalskim będący” młyn istniał już w roku 1661, z rocznym czynszem „z wymiaru żytniego” naliczanym. Koło młyńskie wprawiane było w ruch dopływem pobliskiej Rakutówki, w pobliżu którego stwierdzono ślady obecności dawnego stawu z groblą, z którego kanałem zwieńczonym drewnianym upustem doprowadzana była woda. Na przestrzeni minionych wieków można spotkać różne nazwy określające osadę: Szlapa, Szłapa, Człapa czy też Ostapa. W niniejszej publikacji używać będziemy nazwy utrwalonej w czasach współczesnych, tj. młyn zwany Człapa.

W roku 1675 dzierżawca niedalekiej osady młynarskiej na Diabełku (leżącej przy wsi Łagiewniki) Adam Diabełek protestuje się w Księgach Grodzkich Kowalskich przeciwko Wojciechowi Szłapie o to, że ten gwałtem zadał mu rany cięte na czole. Wiele wskazuje na to, że ów kryminalny wątek archiwizuje jednocześnie kolejnego udokumentowanego dzierżawcę młyna w osobie Wojciecha.

Kolejnymi wspomnianymi w historycznych dokumentach – tym razem księgach landwójtowskich kowalskich – odnalezionymi posesorami3 siedliska byli Michał oraz Agnieszka Słapińscy. Ich ścisłego pokrewieństwa z Wojciechem nie udało się jednak wywieść.

Sprzedaż młyna Człapa z 1725r.
Sprzedaż młyna Człapa z 1725r.

Po śmierci obojga sukcesję przejmują zamieszkujący tu ze swymi rodzinami synowie Jan Słapiński i Wojciech Słapiński, którzy dnia 26 września 1725 za sumę 150 złotych prawo do użytkowania osady sprzedają małżenstwu Franciszkowi Modrzejewskiemu oraz Reginie z domu Przybysz. Z aktu dowiadujemy się m.in, że

„młyn Człapa nazwany na gruncie JKM. zbudowany, zaś wymiar (żytni) do zamku należeć zawsze powinien”,

co dowodzi, że Człapa od początku należała do dóbr wchodzących w skład królewszczyzny. Podobnej treści zapisy odnaleźć można również w transakcjach dzierżawnych z późniejszego okresu. W latach 1751-58 młyn, prawdopodobnie na zasadach subarendy, zasiedla Maciej Raniec (1720-1770), późniejszy posesor osady na pobliskim Diabełku. Tutaj w związku z Zofią Rędzikowską przychodzą na świat jego kolejne dzieci. Po przenosinach Macieja do Nakonowa, młyn z przyległą ziemią oraz okolicznymi zabudowaniami zasiedla Bartłomiej Diabołek z małżonką Marianną, jak podaje jeden z późniejszych dokumentów:

„naturalny sukcesor (tego miejsca) i dziedzic po zmarłych śp. rodzicach swoich Franciszku Modrzejewskim ojczymie i Reginie z Przybyszów”.

Sprzedaż młyna Człapa z 1772r.
Sprzedaż młyna Człapa z 1772r.

15 października 1772 roku, w drodze odpłatnego zrzeczenia się ze strony owdowiałego Bartłomieja Diabołka, za sumę 600 złotych polskich gospodarstwo przejmuje urodzony na Człapie syn Macieja Rańca, Tomasz Raniecki (1752-1806). Tu w lutym 1774 ślubuje Agnieszce Cymberowskiej (w innych dokumentach Groczyńskiej) zaś w następnych latach na świat przychodzą kolejne jego dzieci. Małżeństwo pracą własnych rąk już w roku 1778 w całości spłaca dług zaciągnięty przez Tomasza na zakup osady. W roli „dziedziców okupnych” czyli dzierżawców z prawem dziedziczenia, rodzina przebywa tu w latach 1772-1783,

Sprzedaż młyna Człapa z 1783r.
Sprzedaż młyna Człapa z 1783r.

po czym 20 marca 1783 Tomasz, będąc w stanie owdowiałym, za sumę 990 złotych prawo do włości sprzedaje siostrze Mariannie oraz jej mężowi Andrzejowi Tobolczykowi – synowi swojego ojca chrzestnego Jakuba Tobolczyka (?-1773). 24 marca 1784 małżeństwo „puszcza” osadę w trzyletnią dzierżawę „uczciwemu” Adamowi Dąbrowskiemu, młynarzowi z sąsiedniego Łojszewa. Dnia 9 września 1786 Andrzej i Marianna Tobolczykowie otrzymują wiekopomny, podpisany przez Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przywilej królewski wieczystego, dziedzicznego użytkowania tego miejsca:

„…My tedy Stanisław August Król do pomienionej Suppliki łaskawie skłoniliśmy się i wyżej rzeczone Prawo potwierdzić, wzmocnić i przy nim sławetnych Tobolczyków wraz z ich sukcesorami zachować umyśliliśmy, jakoż one potwierdzamy, wzmacniamy i przy nim tychże sławetnych Tobolczyków wraz z onych sukcesorami wieczyście zachowujemy, obiecując przy tym Naszych i Najjaśniejszych następców naszych imieniem, iż przyrzeczonych sławetnych Tobolczyków małżonków z sukcesorami onych od pomienionego młyna przy wsi Rakutowie będącego, prawem dziedzicznym nabytego nie oddalamy, a i oddania mocy nikomu nie damy, ale ich wcale i nienaruszenie przy tymże młynie zachowamy. Co i Najjaśniejsi Następcy Nasi uczynią, na co dla lepszej wiary list ten ręką naszą własną podpisawszy, pieczęcią Koronną stwierdzić rozkazaliśmy”

Przywilej królewski 1786r.
Przywilej królewski 1786r.
Oblata przywileju królewskiego z 1786r.
Oblata przywileju królewskiego z 1786r.

Oblata4 przywileju wpisana została do ksiąg landwójtowskich kowalskich 11 grudnia tegoż roku. Warto dodać, że „sławetny” Andrzej Tobolczyk był wówczas poważanym obywatelem Kowala, piastującym szereg stanowisk publicznych, m.in. burmistrza miasta. Oboje umierają na Człapie odpowiednio w 1795 oraz 1812 roku. Jak wyglądała oraz z jakich dóbr składała się ówczesna osada? W treści aktu sprzedaży z roku 1725 czytamy m.in.:

„ pomieniony młyn ze wszystkimi tego pożytkami budynkami oborami stodołą polami rolami teraz niezasianymi, łąkami z dawnych czasów do tego młyna należącymi, ogrodami sadami ugorem dotychczas niezoranym, owo zgoła ze wszystkimi tego młyna pożytkami przyległościami…”.

Z kolei przeprowadzona w roku 1767 skarbowa rewizja okolicznych mostów i grobel donosi, że

„niedaleko w bliskości (Rakutowa) płynie od młyna w górze będącego rowem woda, przez który rów jest mostek dobry wzdłuż 4, wszerz 5 łokci w sobie mający. Wedle tego mostku z tłustości grontu poznać można, iż bywa droga zła w czas mokry”.

Lustracja dóbr królewskich dokonana w roku 1765 podaje, że czynsz roczny z wymiaru żytniego z racji, „iż (młyn) nie zawsze miewa wodę”, zastąpiono czynszem rocznym w wysokości złotych polskich 120, wedle jednej z późniejszych umów płaconym „na Świętego Marcina” (11 listopada każdego roku). Być może wspomniane wyżej, permanentne problemy związane z niedostatkiem wody, legły u podstaw nadania osadzie obrazowej nazwy „Człapa”. W roku 1784 czynsz płacony Starostwu kowalskiemu wynosił już złotych 150. Akt sprzedaży Tomaszowi Ranieckiemu z roku 1772 donosi:
„młyn ze wszystkimi jego pożytkami, budynkami, oborami, stodołami, ale że teraz mocno zdezelowany także i temiż budynkami mocno zdezelowany i rolami nie zasianymi, łąkami z dawnych czasów do tego młyna należącymi, ogrodami, sadami, ugorem pooranym, a to zgoła ze wszystkimi tego młyna pożytkami, przyległościami…”
Zaniedbanie miejsca mogło mieć związek ze śmiercią kolejnych dzieci oraz małżonki Bartłomnieja Diabołka. Podobnej treści opis osady odnajdujemy w akcie sprzedaży Człapy Andrzejowi i Mariannie Tobolczykom z roku 1783 oraz datowanemu na rok 1784 akcie trzyletniej dzierżawy Człapy na rzecz Adama Dąbrowskiego, młynarza z sąsiedniego Łojszewa. Młyn „sam (w) sobie ograniczony, mocno nadrujnowany” oddano w dzierżawę głównie w zamian za zobowiązanie reperacji wyposażenia osady:

Dzierżawa młyna Człapy z 1784r.
Dzierżawa młyna Człapy z 1784r.

„Adam młynarz za tę trzyletnią i z młyna i z pól dzierżawę ma wyreperować i wystawić najprzód młynicę z szachulcu wzdłuż łokci 10 w przekątnej dwanaście z rżniętego drzewa przez tracza, któremu ma zapłacić i swoim kosztem wystawić, obrobić i sztuk też do tej młynicy ma przywieźć dwadzieścia i onę oposzyć porządnie… podgródki u młynicy które zrujnowała woda nowymi stępakami ubije i rynny nowe porządnie od tych podgródków do kół wodnych daje i swoim dowozem drzewa i pracą swego bydła dowieźć nic się nie referując do Dziedzica, i upust także stępakami nowymi dobrze ubić i porządnie zrobić i obsypać… przy którym upuście powinien będzie także rynny z rżniętych balów tak i jako i u drugich młynów porobić i dać Adam majster młynarz, i płoty które są mocno nadrujnowane sam Adam koło nich dobrze porobić i nowe poprzystawiać, na tych miejscach ile ich się starych na tym tam gruncie znajduje w tej trzyletniej dzierżawie aby dobrze wychodząc po trzech latach pozostawiał, koła które teraz są w tej młynicy stare jeszcze zdatne do pracy mlewidła i kamienie nowe, które jeszcze nie są założone te powinien będzie Adam młynarz pozakładać czyli pozaprowadzać i nimi przez te trzy lata mleć a po wyjściu z tego młyna Człapy Dziedzicznego Pana Tobolczyka koła i wał ze wszystkim będzie obowiązany nowo wyreperować i zostawić jako li też i kole jagielnika, który mu się teraz w tej starej młynicy zostawia i oddaje aby po wyjściu swoim w jak najlepszym porządku jego zostawił, którego prowent teraz będzie miał i brał chlewy i kurniki, które by potrzebowały reperacji i będzie obowiązany Adam ze starej młynicy dechami po zrujnowaniu onej w chlewy i szopę kędy będzie powprawiać między słupy a resztę dech ze starej młynicy na nowo jak mu Pan Bóg pomoże wystawić naprawę, pokłaść i ułożyć dobrze a by potem nie było kłótni między Dziedzicem i Dzierżawcą Adamem młynarzem… Oskardy trzy się zostawują to po wyjściu powinien dobre oddać tak jak teraz dobre odbiera, zamknięcia tako u stodoły jako i domu i młynicy kędy się znajduje żelazne aby też zostało przy wyjściu trzyletniego kontraktu”

I w tym przypadku, podobnie ja u poprzedniego właściciela, zapuszczenie osady z pewnością miało bezpośredni związek z owdowieniem jej posesora Tomasza Ranieckiego, który wkrótce po śmierci małżonki w marcu 1782 wstępuje do włocławskiego Seminarium Duchownego, by zamienić strój młynarza na duchowne szaty (jeszcze u schyłku XVIII wieku przejmuje probostwo parafii Mąkoszyn). Z kolei przywołana odbudowa osady w latach 1784-86 zapewne pomogła Tobolczykom w uzyskaniu wspomnianego przywileju królewskiego.

Niestety III rozbiór Rzeczypospolitej oraz związany z nim regres sądownictwa sprawiły, że szczegółówa wiedza o dalszych losach Człapy zanikła tak jak zanikły Miejskie Księgi, w których odnotowywano i zatwierdzano ważniejsze transakcje. W roli materiału historycznego ostały się księgi metrykalne parafii Kowal oraz zachowane w pamieci opowieści rodzinne.

Co bardzo znamienne, od 1783 aż do chwili obecnej, na terenie osady mieszkali kolejni przedstawiciele pierwszej linii rodowej Marianny i Andrzeja Tobolczyków. Po śmierci Marianny w roku 1812 posesorowanie Człapy przejął syn Tomasz Tobolczyk (1787-1849), który w związku z Józefą Chlebowską dochował się m.in. syna Jana Tobolczyka (1816-1893), późniejszego sukcesora gospodarstwa oraz Wojciecha Wawrzyńca Tobolczyka (1821-1871), imię zakonne Eugeniusz, zastępcę prowincjała paulinów w Polsce. Jan Tobolczyk poślubił Krysytnę Bajakowską, z którą miał syna Aleksandra Tobolczyka (1845-?), kolejnego spadkobiercę rodowego gniazda. Ze „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” dowiadujemy się, że w tym czasie tj. w roku 1859, młyn Człapa nadal wchodził w skład dóbr rządowych miasta Kowala. Można domniemywać, że własnością samoistną rodziny stał się w wyniku reformy uwłaszczeniowej przeprowadzonej dla tych ziem w roku 1864. Powiadano, że Aleksander Tobolczyk był ostatnim tutejszym młynarzem z krwi i kości. Światły człowiek, znający szereg obyczajów, anegdot oraz piosenek młynarskich, mający dar przepowiadania pogody. W związku z Franciszką Rudzińską doczekał się m.in. córki Marianny Główczyńskiej (1876-1965), ostatniej dziedziczki Człapy ze strony znamienitej rodziny Tobolczyków. Kolejnym sukcesorem osady był syn Marianny oraz pochodzącego z Kłodawy Franciszka Główczyńskiego (1864-1936) Sylwester.

Sylwester Główczyński (1901-1973) jest ostatnim młynarzem odnotowanym na Człapie jakkolwiek zapamiętano, że do samego rzemiosła nie miał już tyle sentymentu co jego poprzednicy. Mimo to osada wciąż tętniła życiem. Na 40-hektarowym gospodarstwie, wzorem lat minionych, mieszkali przedstawiciele kilku pokoleń młynarskiej rodziny, była też służba oraz młynarz z uczniem do pomocy w codziennej pracy. O rozmachu rzemiosła prowadzonego wówczas na Człapie niech świadczy fakt, że na terenie osady znajdowały się również trzy niewielkie wiatraki, które jednak do czasów współczesnych nie przetrwały, kończąc swój żywot na długo przed rozebraniem młyna wodnego.

Schyłek Człapy
Schyłek Człapy

Sam młyn, będący w stanie nieczynnym od zakończenia II wojny światowej z uwagi na państwowy zakaz prowadzenia własnego rzemiosła, stał jeszcze u schyłku roku 1986, po czym został rozebrany. Wewnętrzne wyposażenie budynku zakupiło włocławskie Muzeum Etnograficzne celem przeniesienia go do miejscowego skansenu wsi polskiej w Kłóbce, gdzie jego elementy miały posłużyć do odbudowy lokalnego zabytkowego młyna. Okazało się jednak, że ze względu na konstrukcyjną niezgodność ze specyfikacją projektową wciąż pozostają w magazynach Muzeum, czekając na lepsze czasy.

Według nieoficjalnych informacji młyn Człapa był to najstarszy zachowany młyn wodny na Kujawach, o całkowicie drewnianej młynicy (o pow. 79 m.2 oraz kubaturze 956 m.3), do dni ostatnich wyposażony głównie w drewniane urządzenia robocze. Budynek pochodził z II połowy XIX wieku, posadowiony na fundamencie z cegły ceramicznej z podwalinami dębowymi, o ścianach konstrukcji słupowo-ryglowej oszalowanych deskami, stropie belkowym, podłogach deskowych wspartych w części parterowej na legarach, dachu dwuspadowym konstrukcji krokwiowo-płatwiowej (wg karty ewidencji zabytków). Oprócz młyna gospodarstwo składało się z domu mieszkalnego (domu młynarza) z czerwonej cegły, zabudowań gospodarczych również pobudowanych z czerwonej cegły, a także spichlerza.

Ważniejsze daty:

  • 1624r. – Jan Szłapa, posesor osady młynarskiej „Szłapa” powiatu kowalskiego, odnotowany w Księgach Grodzkich Kowalskich
  • 1661r. – młyn Szlapa wymieniony w Lustarcji Królewszczyzny 1659-65r.,
  • 1725r. – 26 września, Jan i Wojciech Słapińscy sprzedają młyn Franciszkowi i Reginie Modrzejewskim,
  • 1751–58r. – młyn zasiedla Maciej Raniec z rodziną,
  • 1752r. – 7 marca, na świat przychodzi Tomasz Raniec (Raniecki), późniejszy właściciel osady,
  • 1758–72r. – młyn zasiedla Bartłomiej Diabołek (pasierb Franciszka Modrzejewskiego) z rodziną,
  • 1772r. – 15 października, Bartłomiej Diabołek sprzedaje młyn Tomaszowi Ranieckiemu,
  • 1783r. – 20 marca, Tomasz Raniecki sprzedaje młyn Andrzejowi i Mariannie Tobolczykom,
  • 1784r. – 24 marca, oddanie osady w trzyletnią dzierżawę w zamian za wyremontowanie elementów jej wyposażenia,
  • 1786r. – 9 września, przywilej królewski nadany rodzinie Tobolczyków – od tej pory aż po dziś dzień osada stanowi własność pierwszych zstępnych z linii Andrzeja i Marianny Tobolczyków
  • 1787r. – 22 grudnia, na świat przychodzi Tomasz Tobolczyk, późniejszy posesor osady,
  • 1816r. – 11 maja, narodziny Jana Tobolczyka, syna Tomasza Tobolczyka i Józefy Chlebowskiej, kolejnego po ojcu dziedzica rodowego miejsca,
  • 1845r. – w związku Jana Tobolczyka z Krystyną Bajakowską przychodzi na świat Aleksander Tobolczyk, który w przyszłości przejmuje osadę po rodziach,
  • 1876r. – narodziny Marianny Tobolczyk, córki Aleksandra Tobolczyka i Marianny Rudzińskiej, późniejszej ostatniej właścicielki Człapy z rodu Tobolczyków,
  • 1901r. – 20 października, w związku Marianny i Franciszka Główczyńskiego na świat przychodzi syn imieniem Sylwester, kolejny posesor osady a zarazem ostatni młynarz na Człapie,
  • 1986r. – definitywne rozebranie chylącego się ku ruinie, nieczynnego od czasów zakończenia II wojny światowej młyna wodnego.

PR
TCH


1Lustracja, rewizja dóbr królewskich i starostw, dokonana przez osoby przysięgłe, wysłane do obejrzenia i szczegółowego opisania ich stanu, dochodów, oraz powinności poddanych. Uniwersały królewskie ogłaszały wcześnie wysłanie lustratorów. Konstytucja z r. 1562 zapewniała im powagę, bezpieczeństwo osobiste i nakazywała, iż „lustracja dóbr królewskich co 5 lat zawżdy bywać ma, dla przyczynienia albo umniejszenia kwarty za jakimi przypadkami”. Ktoby poważył się znieważyć lustratora, pociąganym był za zbrodnię obrazy Majestatu. Sejmy w latach 1561 i 1601 zarządziły lustracje w całej Rzplitej, a podobne czynności trwały do ostatnich czasów jej bytu. Lustracje z wieku XVII i drugiej połowy XVI bywały bardzo szczegółowo i porządnie dokonywane. Znajdujemy w nich drobiazgowe opisy: zamków, dworów i wogóle stanu budynków, sprzętów domowych, okuć, inwentarza żywego i martwego, zasiewów, zbiorów i t. d. Zawierają one ciekawy materjał do dziejów naszego rolnictwa. Jeżeli starostwa było obszerne, to lustracja stanowiła nieraz potężną księgę, złożoną z cyfr, rubryk i opisów. Wymierzano tam nietylko włóki, ale morgi i pręty w każdym folwarku i u każdego kmiecia. Tak wyglądały np. lustracje starostwa Szawelskiego z czasów Zygmunta III. Lustratorowie i miernicy badali w ten sposób najzapadlejsze zakątki kraju i ustronia, których pierwej nie tknęła jeszcze cywilizacja. Volumina leg. podają 63 uchwał sejmowych z epoki od r. 1562 do panowania Jana III, dotyczących lustracyi, nie licząc uchwał zamieszczonych pod tyt. Rewizje. Uchwała z r. 1661 zaleca, aby lustratorowie, wszystkie lustracje spisawszy porządnie, „rękami swemi podpisane i zapieczętowane do Grodów pierwszych każdego województwa per oblatam podali, które to Urzędy Grodzkie przyjmować je i do ksiąg aktykować mają, bez kosztów podającego.” Pomimo że lustracje starostw są najważniejszym materjałem źródłowym do historyi rolnictwa dawnej Polski w wieku XVI i XVII, ku zawstydzeniu inteligencyi ziemiańskiej wypowiedzieć musimy, że nikt dotąd tego olbrzymiego materjału nie spożytkował.

2Królewszczyzny, czyli dobra królewskie, bona regalia. Pierwotnie były olbrzymie, bo cały kraj należał do panujących Piastów, oprócz dóbr szlacheckich i duchownych, które stanowiły niby wyspy własności prywatnej wśród morza powszechnej królewszczyzny. Z pomnażaniem się ludności i stanu rycerskiego stosunek ten powoli przeszedł na odwrotny, w którym królewszczyzny stały się wyspami wśród morza własności prywatnej i duchownej. Przyczyniła się głównie do tego hojność rodziny Jagiellońskiej, a mianowicie Władysława Jagiełły, o którym wyraża się Długosz, że gdyby dłużej żył, toby nic z królewszczyzn nie zostało. Stany starały się tę hojność jego powstrzymać, jakoż król przyrzekł, że dobra, do „wielkorządów” należące, czyli na utrzymanie króla przeznaczone, w całości odtąd będą zachowane. Kazimierz Jagiellończyk zabronił dawać w zastawy wszelkich dóbr stołowych, w których były starostwa. Aleksander Jag. ustanowił, żeby dobra królewskie nie były pozbywane, chyba tylko za zgodą senatorów i sejmu na potrzebę kraju. Za Zygmunta III ustanowiono źródła dochodów królewskich i dobra stołowe na ten cel wieczyście przeznaczone (ob. Ekonomje królew.). Kiedy Władysław IV po koronacyi wiele królewszczyzn rozdał, sejm w r. 1638 postanowił unieważnić jego darowizny i zwrócić mu wydane listy królewskie. Po Władysławie obowiązywali się panujący paktami dóbr stołowych nie powiększać, ani uszczuplać bez pozwolenia Stanów. Pomiędzy królewszczyznami rozróżnić należy dwa ich rodzaje: dobra stołowe Korony (dochód stołu królewskiego dające), ekonomjami nazywane, i dobra, właściwie królewszczyznami zwane, do których należały starostwa, leśnictwa, wójtostwa, sołtystwa, lemaństwa i emfiteuzy. Ta druga kategorja nazywała się dobrami królewskiemi krzesłowemi, dlatego, że rozdawana była w dzierżawę, lub jako chleb zasłużonych, panis bene merentium, w dożywocie osobom, zwykle krzesła w Senacie zasiadającym. Nadania królewskie były trojakie: 1) wieczyste, z których dobra przechodziły w poczet ziemskich, a takich było najwięcej za doby Piastów i Jagiellonów, 2) prawem lennem i 3) prawem emfiteutycznem czyli dzierżawnem. Po zniesieniu zakonu Jezuitów w r. 1773, przybyły jeszcze dobra pojezuickie, z których ustanowiono fundusz edukacyjny. Dobra prawem lennem nadawane bywały przez króla za zgodą Stanów, zwykle za długi Rzplitej. Nie podlegały one sądowi ziemskiemu, ale Asesoryi królewskiej, jak wszystkie królewszczyzny, i nie były uwolnione od stanowisk żołnierskich i hiberny, jak dobra prywatne, płaciły oraz kwartę. Główna różnica dóbr lennych od ziemskich była ta, że pierwsze nie mogły być ani długami obciążone, ani zbywane, ale sukcesja szła tylko w linii męskiej prostej, po której wygaśnieniu dobra powracały do dyspozycyi królewskiej. Za Stefana Batorego dobra lenne w województwach ruskich zamieniono w dziedziczne. Ekonomje czyli dobra stołu królewskiego (mensae regiae), wyłącznie na stół królewski przeznaczone, wolne były od ciężarów. Królewszczyzny, które były starostwami, gdzie znajdowały się grody, zwano starostwami grodowemi i te właśnie przeznaczone były dla osób zasłużonych krajowi, panis bene merentium. Te królewszczyzny, w których nie było grodów, zwano wprawdzie starostwami niegrodowemi, ale właściwie były to tylko bądź dzierżawy, bądź wójtostwa (advocatiae) i sołtystwa (scultetia). Były to już tylko strzępy z pierwotnej ogólno-państwowej własności panujących, pozostałe między dobrami dziedzicznemi, początkowo dawane wójtom i sołtysom do zakładania wsi i osad. Lemaństwa były to osady żołnierskie, około dwuch łanów obszaru mające. Emfiteuzy były to dzierżawy królewskie, na pewne lata w nagrodę zasług dawane. Tak np. za Jana Kazimierza dobra Rutno dano sukcesorom wiekopomnego Stefana Czarnieckiego na lat 30. Niekiedy dawane były dla wytrzymania pewnej sumy. Emfiteuzy tem się różniły od dóbr lennych, że były doczesne, na pewne lata lub ograniczoną liczbę pokoleń, gdy lenności były w linii męskiej, czyli po mieczu, wieczyste. Za Stanisława Augusta nastały jeszcze emfiteuzy na gruntach zupełnie pustych. W królewszczyznach były jeszcze łany wybranieckie, z których utrzymywany był wybrany pośród kmieci, jeden z każdych 20 łanów żołnierz do piechoty t. zw. łanowej. Wszystkie królewszczyzny, z wyjątkiem ekonomii stołowych i łanów wybranieckich, opłacały kwartę (ob. kwarta) i podlegały postojom żołnierskim. W r. 1775, gdy przekonano się, że gospodarka starostów była zła, Rzplita postanowiła starostwa i królewszczyzny wypuścić w dzierżawę emfiteutyczną na lat 50 przez licytację, więcej dającemu. Licytacje te jednak nie przyszły do skutku, bo na tymże sejmie rozebrano królewszczyzny w dzierżawę na innych warunkach, a mianowicie płacenia poczwórnej kwarty z normy lustracyi w r. 1765 dokonanej. Włościanie w. królewszczyznach mieli dużo swobód i dogodności, byli zamożni i przywiązani do królów, których listy i nadania przechowywali starannie w ukryciu, czcią jak relikwie otaczając. Franciszek Paprocki, dziekan katedralny inflancki, wydał (w Łowiczu r. 1777) ważny podręcznik p. n.: „Wiadomość każdemu obywatelowi korony polskiej i wielkiego księstwa litewskiego potrzebna, albo specyfikacja starostw i królewszczyzn emfiteutycznie, expektatywą, dożywociem, sumownie i dziedzicznie udysponowanych przez sejm r. 1775 i 76 skończony”. Po rozbiorze Rzplitej, królewszczyzny pod rządem pruskim nazwano dobrami domenialnemi, Domänen, pod rządem austrjackim zaś – kameralnemi. W r. 1862 Eligi Piotrowski wydał: „Summarjusz królewszczyzn w całej Koronie Polskiej z wyrażeniem posesorów i siła, która płaci rocznej kwarty, spisany r. 1770”. Aleksander Weinert wydał „O starostwach w Polsce do końca XVIII w., z dołączeniem wykazu ich miejscowości” (Warszawa, r. 1877, str. 137).

3Posiadanie czyli posesja ważną gra rolę w prawie polskiem, chociaż niema co do niej stanowczych prawodawczych przepisów. Jest tylko mowa o niej przy preskrypcjach czyli dawnościach i przy skargach ekspulsyjnych czyli, jak teraz nazywamy, posesoryjnych, a w Statucie Litewskim o „wybicie ze spokojnego dzierżenia”. Posesja była uważana jako główny atrybut własności, niema też wzmianki o innej posesyi, tylko o rzeczywistej actualis possessio. Stąd właściciela nazywano posesorem, bene natus, possessionatus i własność nazywano niekiedy „possessją”, jak np. w Statucie Wiślickim: „si possessiones sint multae” (Vol. leg. I, f. 45).

4Oblata, oblatowanie, znaczyło przeniesienie aktu z niewłaściwych akt do właściwych. Przy sądach były w Polsce księgi czyli akta wieczyste, do których regenci kancelaryi lub ich pomocnicy wciągali: ugody, manifesty, wszelkie podania i pisma. Jeżeli ktoś przyniósł pismo już gotowe i kazał je tylko zaregestrować do księgi i podpisać, nazywało się to roboracją; jeżeli zaś całą rzecz ustnie albo na piśmie podał, żądając dosłownego zapisania w księdze, zwano to oblatą. W jakim czasie zapis, w niewłaściwych aktach zeznany, miał być oblatowany przed właściwym urzędem, tego prawo polskie, i bardzo mądrze, nie oznaczało.

Wyjaśnienie wybranych pojęć pochodzi z książki Zygmunta Glogera: Encyklopedia staropolska

 

Człapa – dokumenty własnościowe

Człapa – dokumenty własnościowe

1. Dokument sprzedaży młyna – 1725r.

Sprzedaż młyna Człapa z 1725r.
Sprzedaż młyna Człapa z 1725r.

We środę przed Dniem Świętego Michała Archanioła 1725 (26 września 1725)

 

Modrzejewskim przez Słapińskich Rezygnacja1 z Młyna Człapy

Do Ksiąg Landwójtowskich Miasta JKMci Kowala osobście przyszedłszy Sławetni PP. Jan i Wojciech Słapińscy Bracia sobie rodzeni, a niegdy Sławetnego Pana Michała Słapińskiego z niegdy Agnieszką małżonką spłodzeni synowie, młyna nazwanego Człapa pozostali (nieinkludując Józefa i Katarzyny Brata i Siostry rodzonych, którzy porcją ról na gruncie miasta Kowala kontentują się) sukcesorowie, będąc zmysłu dobrego i na ciele zdrowi, przed miejskimi Księgami Landwójtowskimi pod zakładem roków miejskich Landwójtowskich wedle Prawa magdeburskiego opisanych zeznają, iż oni mając młyn Człapa nazwany na gruncie JKM. zbudowany, a z dawnych czasów i antenatów tychże na onych sukcesje (?) spadający , z którego wymiar do zamku należeć zawsze powinien. Oni jakoż sukcesorowie pomieniony młyn ze wszystkim tego pożytkami budynkami oborami stodołą polami rolami teraz niezasianymi, łąkami z dawnych czasów do tego młyna należącymi, ogrodami sadami ugorem dotychczas niezoranym, owo zgoła ze wszystkimi tego młyna pożytkami przyległościami, nic a nic sobie ani sukcesorom swoim zostawując ani ekscypując, uczciwym Franciszkowi Modrzejewskiemu i Reginie Przybyszównie i sukcesorom onych za sumę złotych sto pięćdziesiąt, z których ad pie legata (?) na ob(…)cje za rodziców swoich złotych dwadzieścia legują i z wyliczonej sumy oryginalnej rzetelnie przed ręce swoje odebranej kwitują dają darują i wiecznymi czasy rezygnują, intromisji w ten młyn bez żadnego impedymentu wolnej dopuszczają i na gruncie dopuścić się obligują i zapisują, za ewikcją wszelką osobliwie w nieoddaniu wymiaru korcy szesnastu ręczą a to pod szkodami w prawie opisanymi i pod zakładem sta pięćdziesiąt złotych Polskich, o co w niedotrzymaniu forum sobie w Sądzie Landwójtowskim tu w Kowalu JKMci na pierwszym terminie do odpowiadania naznaczają.

 

Intromisja2

Stanąwszy do Ksiąg Landwójtowskich Sławetni PP. Wojciech Bigos i Błażej Telipowicz z woźnym Grodzkim Kowalskim Łukaszem Wełną zeznali, iż na afektację wczciwych Franciszka Modrzejewskiego i Reginy Przybyszównej małżonków, czyniąc zadosyć rezygnacji przez Sławetnych PP. Jana i Wojciecha Słapińskich Braci rodzonych wedle jakiej obrony przez kogo szkodzącej dnia dzisiejszego do młyna Człapa nazwanego przystąpiwszy, intromisję przywoławszy przez woźnego, której niebroniwszy d(…) (…)sli młyna tego dopuścili i nikt onej dopuszczenia nie szkodził, ale dobrowolnie przyrzekli posesji rzetelnej o czym w Księgach doskonałą wiadomość uczynili ciż sami przysiężni z woźnym.

 

2. Dokument sprzedaży młyna – 1772r.

Sprzedaż młyna Człapa z 1772r.
Sprzedaż młyna Człapa z 1772r.

(15 października 1772)

 

Tomaszowi Ranieckiemu przez Bartłomieja Diabołka Młyna Człapy Rezygnacja w Starostwie Kowalskim

Do Ksiąg Miejskich Niniejszych Landwójtowskich Kowalskich osobiście przyszedłszy Uczciwy Bartłomiej Diabołek, naturalny sukcesor i Dziedzic po zmarłych Ś.P. rodzicach swoich Franciszku Modrzejewskim ojczymie a Reyny (?) z Przybyszów Modrzejewski przy(…) koło Diabełkowy syn pozostały jedyny sukcesor zostający, iż on będąc zmysłu dobrego i na ciele zdrowy, przed niniejszymi Księgami Landwójtowskimi pod zakładem Roków Miejskich Landwójtowskich wedle Prawa Magdeburskiego opisanych zeznaje jawnie i dobrowolnie, iż on mając młyn Człapa nazwany na gruncie JKMości zbudowany, z którego wymiar czyli czynsz do Zamku Starościńskiego Kowalskiego należy podług Praw i zwyczajów dawnych, on jako naturalny sukcesor pomieniony młyn ze wszystkimi jego pożytkami , budynkami, oborami, stodołami, ale że teraz mocno zdezelowany także i temiż budynkami mocno zdezelowany i rolami nie zasianymi, łąkami z dawnych czasów do tego młyna należącymi, ogrodami, sadami, ugorem pooranym, a to zgoła ze wszystkimi tego młyna pożytkami, przyległościami nic a nic sobie ani sukcesorom swoim nie zostawiając ani ekscypując, Sławetnemu Tomaszowi Ranieckiemu i sukcesorom jego za sumę Złotych Polskich sześćset dico 600. sprzedaje daje daruje i rezygnuje i wiecznymi czasy zapisuje, i z odebranej sumy rzetelnie przez ręce swoje kwituje i intromisji w ten młyn bez żadnego impedymentu wolnej dopuszcza i na gruncie dopuszcza się, obliguje i zapisuje. Czynsz zaś z roku przeszłego lubo nie cały i z Roku teraźniejszego pozostały, podług zwyczaju na Św. Marcin przez osobę swoją wypłacić deklaruje i obowiązuje się, a to pod Rokami w Prawie opisanymi i pod zakładem trzechset Złot. Polskich o co w niedotrzymaniu Forum sobie w Sądzie Landwójtowskim tu w Kowalu Jego KMości na pierwszym terminie do odpowiadania naznacza, co dla lepszej wiary i wagi podpisuje się
Bartłomiej Diabołek Piórem Trzymanym

 

Intromisja Admisja

A w przypadku zadosyć czyniąc Prawu Magdeburskiemu na intromisję w dobra pomienione był Sławe’ Pan Landwójt MJKMości Kowala ze Sławetnym Pa: Jakubem Markowskim Ławnikiem swoim i Sławe’ Anto: Piekarskim Pisarzem Miejskim i z przybranym sobie woźnym Wojciechem Bugalskim ze wsi Kępki Szlacheckiej w Dobra czyli sprzedaży młyna nazwiskiem Człapa przez uczciwego Bartłomieja Diabołka i ze wszystkimi jego przyległościami Sławe’ Toma. Ranieckiemu, który to wzwyż pomieniony woźny powróciwszy zeznał przed niniejszym Aktami, że żadnej a żadnej opugny nie było, o czym jego niniejsza rekognicja
Jakub Pawłowski (…)

 

3. Wyznanie wspólnego dziedzictwa z 1778r.

Wyznanie wspólnego dziedzictwa z 1778r.
Wyznanie wspólnego dziedzictwa z 1778r.

(14 maja 1778)

Wyznanie wspólnego dziedzictwa przez sławetnego Tomasza Ranieckiego młynarza Człapy młyna małżonce swojej imieniem Agnieszce z Groczyńskich młyna Człapy

Do Urzędu ksiąg niniejszych miejskich Landójtowskich Kowalskich osobiście stanąwszy sławetny Tomasz Raniecki młynarz z młyna Człapy, który to dnia dzisiejszego w tych niniejszych aktach Landwójtowskich jawnie i dobrowolnie zeznaje, iż on będąc jeszcze w stanie kawalerskim kupił młyn Człapę w Starostwie Kowalskim będący, na które kupno zaciągnął sumy tej samej, której opłacił dziedzictwo sobie tegoż pomienionego młyna, a potem gdy wziął sobie za małżonkę imieniem Agnieszkę z Groczyńskich i wraz z nią dorobiwszy się, tenże dług wypłacili i zaspokoili, więc tenże sławetny wzwyż nami (?) Raniecki zapobiegając dalszej konsekwencji i aby na potem od koligacji swojej i jego nie miała jakowego impedymentu, przeto przypuszcza do wspólnego dziedzictwa tąż wzwyż wymienioną małżonkę swoją imieniem Agnieszkę z Groczyńskich, a zaś po śmierci ich nie kto inny ale sukcesorowie tychże Ranieckich małżonków to jest synowie i córki wraz z obopólnie (…) bez żadnej ekscepcji tąż forunką dzielić się mają. Co wyznawszy w niniejszych aktach Landwójtowskich dla tym lepszej wiary i wagi ręką własną podpisuje się

Tomasz Raniecki

4. Dokument sprzedaży młyna – 1783r.

Sprzedaż młyna Człapa z 1783r.
Sprzedaż młyna Człapa z 1783r.

(20 marzec 1783)

Rezygnacja z młyna Człapy zwanego przez imć X Ranieckiego kleryka Seminaryi Włocławskiej sławetnemu Andrzejowi i Mariannie z Ranieckich Tobolczyków małżonkom mieszkańcom miasta Kowala

Do Urzędu ksiąg niniejszych miejskich Burmistrzowskich Kowalskich osobiście przyszedłszy ksiądz Tomasz Raniecki kleryk Seminaryi Włocławskiej zdrowy będąc na zmysłach i rozumie jawnie i dobrowolnie zeznaje przed niniejszymi aktami Burmistrzowskimi w Wakancie ksiąg Landwójtowskich i Urzędu Landwójtowskiego Kowalskiego zeznaje, iż on mając swój młyn dziedziczny okupny Człapa zwany niegdy świętej pamięci Bartłomieja Diabołka jako świadczy rezygnacja na tegoż (…) księdza powyżej wyrażonego w aktach landwójtowskich Kowalskich dnia 15 miesiąca października roku 1772 zeznana, którego młyna będąc prawym i naturalnym dziedzicem sprzedaje tenże młyn w starostwie Kowalskim będący ze wszystkimi budynkami stodołami oborami rolami ogrodami łąkami z dawna do tegoż młyna należącymi sławetnym Andrzejowi i Mariannie z Ranieckich Tobolczykom małżonkom mieszczanom obywatelom Kowalskim to jest szwagrowi i siostrze swej i ich potomkom za sumę złotych polskich 990 dico dziewięćset dziewięćdziesiąt, nic dla siebie ani dla sukcesorów swoich na tymże młynie i gruntach do niego należących nie rezerwuje ani ekscypuje (zastrzega), owszem ze wszystkimi do tego młyna przyległościami tym wzwyż wyrażonym kupcom rezygnuje daje daruje i (…) rezygnuje i dziedzictwa ustępuje za wymienioną sumę podług kontraktu i będącemu w stanie świeckim i ugody między sobą zawartego dnia 18 miesiąca i roku niniejszego, ostrzega sobie tylko tenże imć T. Raniecki trzymanie młyna tegoż ze wszystkimi gruntami i użytkami jego do świętego Marcina w roku niniejszym zaś walne uprawianie ugoru tymże wzwyż wymienionym kupcom pozwala, zasiewku ozimego zaś czynsz czyli wymiar i inne należytości z tego młyna które by się miały okazać, tenże imć (?) Raniecki do tegoż święta świętego Marcina w roku niniejszym obowiązuje się wypłacać. Po świętym zaś Marcinie ze wszystkimi prowentami (dochodami) tegoż młyna i rolami przybyłościami z dawna z dawności należącymi tymże wzwyż wyrażonym Kupcom oddać dziedzictwem wiecznymi czasy deklaruje i przyrzeka od wszelkich zaś impedimentów (przeszkód) które by jeżeli się miały okazać tenże (…) Tomasz Raniecki ręczy się do odpowiedzi, intromisji (wejścia w posiadanie) i zaś teraz wolnej dopuszcza na co się dla tym lepszej wiary i wagi podpisuje ręką własną
Thomas Raniecki Allumny Seminarii Vladislaviensis

# oprócz łąk które spólnie sprzątać przyrzekają sobie

 

5. Oblata kontraktu dzierżawy młyna – 1784r.

Oblata kontraktu dzierżawy młyna z 1784r.
Oblata kontraktu dzierżawy młyna z 1784r.
Oblata kontraktu dzierżawy młyna z 1784r.
Oblata kontraktu dzierżawy młyna z 1784r.
Oblata kontraktu dzierżawy młyna z 1784r.
Oblata kontraktu dzierżawy młyna z 1784r.

Oblata kontraktu przez uczciwego Adama Dąbrowskiego młynarza z młyna Łojszewa

Do Urzędu i ksiąg niniejszych miejskich Landwójtowskich Kowalskich osobiście przyszedłszy uczciwy Adam Dąbrowski młynarz Łojszewski, który to mając kontrakt zawarty w roku niniejszym z Sławetnym Andrzejem Tobolczykiem mieszczaninem i obywatelem Kowalskim na młyn Człapę podaje go do niniejszych ksiąg do oblaty, który w takowy sens opisany jest. Działo się w mieście Kowalu dnia 24 miesiąca marca Roku Pańskiego 1784 w domu sławetnego Pana Antoniego Piekarskiego Landwójta miasta Kowala, między sławetnym Andrzejem Tobolczykiem mieszczaninem obywatelem miasta Kowala z jednej a uczciwym Adamem Dąbrowskim majstrem i młynarzem ze wsi Łojszewo z dóbr Wielmożnego Imć Pana Romeckiego podstolica Inowrocławskiego, tenże młynarz należący i na tym młynie Łojszewie posiadający z drugiej strony stawa pewny kontrakt i w niewzruszone postanowienie między pomienionymi stronami w niżej mieć następujący sposób, iż pomieniony Pan Tobolczyk mając młyn Człapę swój dziedziczny okupny w Starostwie Kowalskim będący idąc z miasta ku Rakutowu przy trakcie Warszawskim po prawej leżący, sam sobie ograniczony mocno nadrujnowany, który to sławetny Pan Andrzej Tobolczyk wyżej wyrażonemu uczciwemu Adamowi Dąbrowskiemu młynarzowi z Łojszewa w trzyletnią z Reperacji (?) Dzierżawę puszcza ten młyn i z zasiewem tylko ozimym a sobie jarzynę siać, i ze wszystkimi do tegoż młyna polami łąkami wodami należącymi, które Adam młynarz za tę trzyletnią i z młyna i z pól dzierżawę ma wyreperować i wystawić najprzód młynicę z szachulcu wzdłuż łokci 10 w przekątnej dwanaście z rżniętego drzewa przez tracza, któremu ma zapłacić i swoim kosztem wystawić tylko drzewa przywiezienia na tę młynicę Pan Andrzej Tobolczyk dostawić a Adam na Bor(…) z wiarą (?) obrobić i sztuk też do tej młynicy ma przywieźć dwadzieścia i onę oposzyć porządnie (?) Adam Dąbrowski, podgródki u młynicy które zrujnowała woda (?) nowymi stępakami ubije i rynny nowe porządnie od tych podgródków do kół wodnych daje i swoim dowozem drzewa i pracą swego bydła dowieźć nic się nie referując do Dziedzica, i upust także stępakami nowymi dobrze ubić i porządnie zrobić i obsypać, do którego obsypania upustu będzie obligowany i Pan Andrzej Tobolczyk dowozem większym (?) tylko ziemi dowozić oraz i na groblę, na której to upust ma już drzewo Pan Tobolczyk na Placu to mącznym (?) młynie Człapy, przy którym upuście powinien będzie także rynny z rżniętych balów tak i jako i u drugich młynów porobić i dać Adam majster młynarz, i płoty które są mocno nadrujnowane sam Adam koło nich dobrze porobić i nowe poprzystawiać, na tych miejscach ile ich się starych na tym tam gruncie znajduje w tej trzyletniej dzierżawie aby dobrze wychodząc po trzech latach pozostawiał, koła które teraz są w tej młynicy stare jeszcze zdatne do pracy mlewidła i kamienie nowe, które jeszcze nie są założone te powinien będzie Adam młynarz pozakładać czyli pozaprowadzać i nimi przez te trzy lata mleć a po wyjściu z tego młyna Człapy Dziedzicznego Pana Tobolczyka koła i wał ze wszystkim będzie obowiązany nowo wyreperować i zostawić jako li też i kole jagielnika który mu się teraz w tej starej młynicy zostawia i oddaje aby po wyjściu swoim w jak najlepszym porządku jego zostawił, którego prowent teraz będzie miał i brał chlewy i kurniki, które by potrzebowały reperacji i będzie obowiązany Adam ze starej młynicy dechami (?) po zrujnowaniu onej w chlewy i szopę kędy będzie powprawiać między słupy a resztę dech (?) ze starej młynicy na nowo jak mu Pan Bóg pomoże wystawić naprawę, pokłaść i ułożyć dobrze aby potem nie było kłótni między Dziedzicem i Dzierżawcą Adamem młynarzem, żyto które się teraz zostawia w polu ozimym to będzie powinien odciąć i zostawić przy dokończeniu trzyletniego kontraktu tak jak teraz na całym polu od wierzbówki zostaje, tylko staje nie jest zasiane, więc przy wyjściu także powinien je zostawić a jarzynę sobie siać będzie obligowany teraz a po wyjściu też jej nie będzie obowiązany zostawiać, ze zboża słomy tak ozimego jako i jarego nie powinien będzie wywozić do młyna swego Łojszewa tylko na gruncie swoim dobytkiem (…) a mierzwę na pole Dziedzica wywieźć, mlewidło co tylko będzie Dziedzic potrzebował do mielenia na swoją potrzebę domową wolne bez żadnej od niego miary i płacy Adam młynarz będzie obowiązany jemu mleć chyba młynarczykowi co z łaski na piwo daje o ogniu w tym się przestrzega Adama młynarza, aby jak najostrożniej z nim poczynał i dozór miał czego Panie Boże zachowaj szkody jakiej w tym by obligowany był nagrodę sowitą dać. Czynsz, który należy do Dworu Kowalskiego złotych polskich sto pięćdziesiąt z tego młyna te pieniądze powinien Adam Dąbrowski młynarz Dziedzicowi Panu Andrzejowi Tobolczykowi oddawać a Dziedzic z odebranych kwit dać i od Dworu inszy odebrać podatek Rzeczy Pospolitej z tego młyna i gruntu będzie powinien Adam młynarz co rata oddawać, a Dziedzic do kasy do Brześcia oddawać i z odebranych kwity odbierać, którego podatku na rok na dwie raty uczyni złotych siedem groszy piętnaście mniej lub więcej tak jak stare kwity okażą. Oskardy trzy się zostawują to po wyjściu powinien dobre oddać tak jak teraz dobre odbiera, zamknięcia tako u stodoły jako i domu i młynicy kędy się znajduje żelazne aby też zostało przy wyjściu trzyletniego kontraktu, słody na piwo tylko które z Dworu harendarz (dzierżawca) w tym młynie miele podług ugody z nim będzie obowiązany jemu mleć i płacę od nich brać, dwie sztuki za pieniądze a trzecia za darmo tylko kwartę gorzałki od niej a od surowcu arendarz powinien od każdej sztuki płacić, ostrzega i to sobie Adam Dąbrowski młynarz, aby jeżeli by miał być od kogo agrawowany i szarpany od miasta lub wsi Rakutowa w przejeżdżających i przeciąg mających żołnierzy lub od kogokolwiek inszego, obliguje się Dziedzic w tym protekcję dawać i zastępować gdyby przyszło do tego u Dworu protekcji szukać lub prawem za niego się aby i sam za siebie aby na potem w pokoju siedząc prawnymi krokami postąpić i upominać się. Który to kontrakt takiego waloru mieć chcemy (?) jakoby księgami Landwójtowskimi Kowalskimi roborowany był i w niem wyrażone punkta i kondycje strony sobie we wszystkim dotrzymać i (…) deklarują pod sztrofem (karą) talarów pięciudziesiąt, która by strona stronie nie dotrzymała, na siebie kładą i zapisują na swoich sukcesorów, jeżeli by na którego czego Panie Boże zachowaj mor fata miała nastąpić to jak (…) tak tej strony jako li też i drugiej odpowiedzieć sobie powinni będą, który kontrakt poczyna się od święta Świętego Wojciecha roku teraz bieżącego 1784 i kończyć się ma na toż samo Świętego święto i dzień komu da Bóg doczekać za lat trzy, co dla tym lepszej wagi i waloru przy prezencji godnych przy tym kontrakcie będących urzędników rękami własnymi stwierdzają i podpisują. Działo się jako wyżej w wigilię zwiastowania Najświętszej Panny Marii dnia 24 miesiąca marca roku 1784. Andrzej Tobolczyk piórem trzymanym Adam Dąbrowski piórem trzymanym. Przyjaciele przy tym będący sławetny Pan Szczepan Łosiakowski Burmistrz miasta Kowala piórem trzymanym, Piotr Kozowicz vice burmistrz manu propria, sławetny Pan Andrzej Człapiński radny burmistrzowski piórem trzymanym, który takowy kontrakt jest w słowo słowo w niniejsze księgi wpisany. Oryginał tegoż kontraktu tenże podawca na powrót do siebie odbiera, z odebrania Kancelarię niniejszą kwituje
Adam Dąbrowski piórem trzymanym

 

6. Przywilej królewski – 1786r.

 

Przywilej królewski z 1786r.
Przywilej królewski z 1786r.

Stanisław August z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litewski Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski i Czereniechowski.

Oznajmujemy niniejszym listem naszym wszem wobec i każdemu z osobna komu o tym wiedzieć należy i na potem będzie należało, iż przełożono nam jest przez Panów radnych naszych przy boku naszym będących, imieniem sławetnych Andrzeja i Marianny z Ranieckich Tobolczyków z naszego Kowala mieszczan i obywatelów, jako oni nabywszy prawem dziedzicznym od Wielebnego Tomasza Ranieckiego młyn z dawna Szłapa zwany w województwie Brzeskim Kujawskim w Starostwie Kowalskim przy wsi naszej Rakutowie na zdroju od wsi Łojszewa leżącym za osobnym prawem podług świadectwa Lustracji z roku 1661 z wymiaru żytniego, podług zaś Lustracji roku 1765 zamiast wymiaru z racji, iż nie zawsze miewa wodę, z czynszu rocznego złotych polskich 120 posiadany i urzędownie do tegoż młyna (jak zaświadcza w Aktach miejskich Burmistrzowskich dnia 20 marca roku 1783 urzędowej intromisji w ekstrakcie autentycznym teraz okazana relacja) wwiązani zostawszy takoweż nabycie dla bezpieczniejszej trwałości i uguntowania prawa swego do potwierdzenia nam Królowi podać umyślili, suplikowano nam zatem przez pomienionych Panów Rad naszych, abyśmy takowe prawo do rzeczonego młyna przez sławetnych Tobolczyków wraz z rolami, ogrodami i łąkami na nich samych i sukcesorów onych, że nabyte powagą naszą Królewską stwierdzić i onych przy tymże Prawie nienaruszanie zachować raczyli, którego prawa nabycia osnowa następująca: Actum m Cuitate Sacrie Regue Majestatis Covaliensi coram Famato ac Spectabili Stephano Łosiakowski Proconsule ejusdem Cuitatis Teria Juinta (?) seilicet die vigesima Martij amo 1783 Do Urzędu i ksiąg niniejszych miejskich Burmistrzowskich Kowalskich osobiście przyszedłszy Imć Ksiądz Tomasz Raniecki kleryk Seminaryi Włocławskiej zdrowy będąc na zmysłach i rozumie, jawnie i dobrowolnie zeznaje przed niniejszymi aktami Burmistrzowskimi w wakancie ksiąg Landwójtowskich i Urzędu Landwójtowskiego, iż on mając swój młyn dziedziczny okupny Człapa zwany od niegdy ś.pamięci Bartłomieja Diabołka jako świadczy rezygnacja na tegoż Imć Księdza dnia 19 października roku 1772 zeznana będącemu w stanie świeckim, którego młyna będąc prawym i naturalnym dziedzicem, sprzedaje tenże młyn w Starostwie Kowalskim będący ze wszystkimi budynkami, stodołami, oborami, rolami, ogrodami i łąkami z dawna do tegoż młyna należącymi, sławetnym Andrzejowi i Mariannie z Ranieckich Tobolczykom małżonkom, mieszczanom i obywatelom Kowalskim to jest szwagrowi i siostrze swej i ich potomkom za sumę złotych polskich 990 dico dziewięćset dziewięćdziesiąt nic dla siebie ani dla sukcesorów swoich na tymże młynie ani na gruntach do tegoż młyna należących nie rezerwuje ani ekscypuje, owszem ze wszystkimi do tegoż młyna przyległościami, tym wzwyż wyrażonym kupcom rezygnuje, daje, daruje i wiecznymi czasy rezygnuje i dziedzictwa ustępuje za wzwyż pominenioną sumę podług kontraktu i ugody między sobą zawartego dnia 18 Mca i Roku niniejszego. Ostrzega sobie tylko tenże Imć Ksiądz Raniecki trzymanie młyna tegoż ze wszystkimi gruntami i użytkami jego do Św. Marcina w roku niniejszym oprócz łąk, które wspólnie sprzątać przyrzekają sobie, zaś wolne uprawianie ugoru tymże wzwyż wyrażonym kupcom pozwala, i zasiewku ozimego, zaś czynsz czyli wymiar i inne należytości, któreby się miały okazać z tegoż młyna, tenże Ksiądz Raniecki do tegoż święta Św. Marcina w roku niniejszym obowiązuje się wypłacać, po Świętym zaś Marcinie ze wszystkimi prowentami tegoż młyna i rolami, łąkami ogrodami, budynkami i innymi przyległościami z dawna z dawności należącymi, tymże wzwyż wyrażonym kupcom oddać dziedzictwem wiecznymi czasy deklaruje i przyrzeka, od wszelkich zaś impedymentów, które jeśli by się miały okazać, tenże Imć Ksiądz Tomasz Raniecki ręczy się do odpowiedzi, intromisji zaś teraz wolnej dopuszcza, na co się dla tym lepszej wiary i wagi podpisuje ręką własną Extradidit ex Actus Curlibus (?) Covaliensiba Procunsuliaribus Notarius Zuratus Jacobus Markowski manu priopria (miejsce pieczęci Miejskiej Kowalskiej). My tedy Stanisław August Król do pomienionej Suppliki łaskawie skłoniliśmy się i wyżej rzeczone Prawo potwierdzić, wzmocnić i przy nim sławetnych Tobolczyków wraz z ich sukcesorami zachować umyśliliśmy, jakoż one potwierdzamy, wzmacniamy i przy nim tychże sławetnych Tobolczyków wraz z onych sukcesorami wieczyście zachowujemy, obiecując przy tym Naszych i Najjaśniejszych następców naszych imieniem, iż przyrzeczonych sławetnych Tobolczyków małżonków z sukcesorami onych od pomienionego młyna przy wsi Rakutowie będącego, prawem dziedzicznym nabytego nie oddalamy, a i oddania mocy nikomu nie damy, ale ich wcale i nienaruszenie przy tymże młynie zachowamy. Co i Najjaśniejsi Następcy Nasi uczynią, na co dla lepszej wiary list ten ręką naszą własną podpisawszy, pieczęcią Koronną stwierdzić rozkazaliśmy. Działo się w Warszawie Roku MDCCLXXXVI mca września dnia IX panowania zaś naszego XXIII Roku

Stanisław August Król

Konfirmacja Prawa do młyna Szłapa zwanego w Starostwie Kowalskim przy wsi Rakutowie leżącego sławetnym Tobolczykom małżonkom służącego,

Mikołaj Sikorski JKMci i pieczęci W. Kor. natenczas Sekretarz.

Ta konfirmacja jest słowo w słowo tu w Księgi wprowadzona, oryginał zaś jej sławetny podawca na powrót odebrał, z odebrania zaś Kancelarię niniejszą kwituje.

 

Konfirmacja prawa do młyna Szłapa
Konfirmacja prawa do młyna Szłapa

 

Konfirmacja prawa do młyna Szłapa
Konfirmacja prawa do młyna Szłapa

7. Oblata Przywileju królewskiego – 1786r.

Oblata Przywileju królewskiego z 1786r.
Oblata Przywileju królewskiego z 1786r.
Oblata Przywileju królewskiego z 1786r.
Oblata Przywileju królewskiego z 1786r.

(11 grudnia 1786)

Oblata Przywileju Sła Tobolczykom na młyn Szłapę

Do Urzędu i Ksiąg miejskich Landwójtowskich Kowalskich osobiście stanąwszy sławetny Andrzej Tobolczyk mieszczanin Kowalski, który dnia dzisiejszego podaje do oblaty Przywilej w następującą osnowę. Stanisław August z Bożej Łaski Król Polski Wielki Książę Litewski Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski i Czereniechowski. Oznajmujemy niniejszym listem naszym wszem wobec i każdemu z osobna komu o tym wiedzieć należy i na potem będzie należało, iż przełożono nam jest przez Panów radnych naszych przy boku naszym będących, imieniem sławetnych Andrzeja i Marianny z Ranieckich Tobolczyków z naszego Kowala mieszczan i obywatelów, jako oni nabywszy prawem dziedzicznym od Wielebnego Tomasza Ranieckiego młyn z dawna Szłapa zwany w województwie Brzeskim Kujawskim w Starostwie Kowalskim przy wsi naszej Rakutowie na zdroju od wsi Łojszewa leżącym za osobnym prawem podług świadectwa Lustracji z roku 1661 z wymiaru żytniego, podług zaś Lustracji roku 1765 zamiast wymiaru z racji, iż nie zawsze miewa wodę, z czynszu rocznego złotych polskich 120 posiadany i urzędownie do tegoż młyna (jak zaświadcza w Aktach miejskich Burmistrzowskich dnia 20 marca roku 1783 urzędowej intromisji w ekstrakcie autentycznym teraz okazana relacja) wwiązani zostawszy takoweż nabycie dla bezpieczniejszej trwałości i uguntowania prawa swego do potwierdzenia nam Królowi podać umyślili, suplikowano nam zatem przez pomienionych Panów Rad naszych, abyśmy takowe prawo do rzeczonego młyna przez sławetnych Tobolczyków wraz z rolami, ogrodami i łąkami na nich samych i sukcesorów onych, że nabyte powagą naszą Królewską stwierdzić i onych przy tymże Prawie nienaruszanie zachować raczyli, którego prawa nabycia osnowa następująca: Actum m Cuitate Sacrie Regue Majestatis Covaliensi coram Famato ac Spectabili Stephano Łosiakowski Proconsule ejusdem Cuitatis Teria Juinta (?) seilicet die vigesima Martij amo 1783 Do Urzędu i ksiąg niniejszych miejskich Burmistrzowskich Kowalskich osobiście przyszedłszy Imć Ksiądz Tomasz Raniecki kleryk Seminaryi Włocławskiej zdrowy będąc na zmysłach i rozumie, jawnie i dobrowolnie zeznaje przed niniejszymi aktami Burmistrzowskimi w wakancie ksiąg Landwójtowskich i Urzędu Landwójtowskiego, iż on mając swój młyn dziedziczny okupny Człapa zwany od niegdy ś.pamięci Bartłomieja Diabołka jako świadczy rezygnacja na tegoż Imć Księdza dnia 19 października roku 1772 zeznana będącemu w stanie świeckim, którego młyna będąc prawym i naturalnym dziedzicem, sprzedaje tenże młyn w Starostwie Kowalskim będący ze wszystkimi budynkami, stodołami, oborami, rolami, ogrodami i łąkami z dawna do tegoż młyna należącymi, sławetnym Andrzejowi i Mariannie z Ranieckich Tobolczykom małżonkom, mieszczanom i obywatelom Kowalskim to jest szwagrowi i siostrze swej i ich potomkom za sumę złotych polskich 990 dico dziewięćset dziewięćdziesiąt nic dla siebie ani dla sukcesorów swoich na tymże młynie ani na gruntach do tegoż młyna należących nie rezerwuje ani ekscypuje, owszem ze wszystkimi do tegoż młyna przyległościami, tym wzwyż wyrażonym kupcom rezygnuje, daje, daruje i wiecznymi czasy rezygnuje i dziedzictwa ustępuje za wzwyż pominenioną sumę podług kontraktu i ugody między sobą zawartego dnia 18 Mca i Roku niniejszego. Ostrzega sobie tylko tenże Imć Ksiądz Raniecki trzymanie młyna tegoż ze wszystkimi gruntami i użytkami jego do Św. Marcina w roku niniejszym oprócz łąk, które wspólnie sprzątać przyrzekają sobie, zaś wolne uprawianie ugoru tymże wzwyż wyrażonym kupcom pozwala, i zasiewku ozimego, zaś czynsz czyli wymiar i inne należytości, któreby się miały okazać z tegoż młyna, tenże Ksiądz Raniecki do tegoż święta Św. Marcina w roku niniejszym obowiązuje się wypłacać, po Świętym zaś Marcinie ze wszystkimi prowentami tegoż młyna i rolami, łąkami ogrodami, budynkami i innymi przyległościami z dawna z dawności należącymi, tymże wzwyż wyrażonym kupcom oddać dziedzictwem wiecznymi czasy deklaruje i przyrzeka, od wszelkich zaś impedymentów, które jeśli by się miały okazać, tenże Imć Ksiądz Tomasz Raniecki ręczy się do odpowiedzi, intromisji zaś teraz wolnej dopuszcza, na co się dla tym lepszej wiary i wagi podpisuje ręką własną Extradidit ex Actus Curlibus (?) Covaliensiba Procunsuliaribus Notarius Zuratus Jacobus Markowski manu priopria (miejsce pieczęci Miejskiej Kowalskiej). My tedy Stanisław August Król do pomienionej Suppliki łaskawie skłoniliśmy się i wyżej rzeczone Prawo potwierdzić, wzmocnić i przy nim sławetnych Tobolczyków wraz z ich sukcesorami zachować umyśliliśmy, jakoż one potwierdzamy, wzmacniamy i przy nim tychże sławetnych Tobolczyków wraz z onych sukcesorami wieczyście zachowujemy, obiecując przy tym Naszych i Najjaśniejszych następców naszych imieniem, iż przyrzeczonych sławetnych Tobolczyków małżonków z sukcesorami onych od pomienionego młyna przy wsi Rakutowie będącego, prawem dziedzicznym nabytego nie oddalamy, a i oddania mocy nikomu nie damy, ale ich wcale i nienaruszenie przy tymże młynie zachowamy. Co i Najjaśniejsi Następcy Nasi uczynią, na co dla lepszej wiary list ten ręką naszą własną podpisawszy, pieczęcią Koronną stwierdzić rozkazaliśmy. Działo się w Warszawie Roku MDCCLXXXVI mca września dnia IX panowania zaś naszego XXIII Roku Stanisław August Król (miejsce pieczęci Koronnej) Konfirmacja Prawa do młyna Szłapa zwanego w Starostwie Kowalskim przy wsi Rakutowie leżącego sławetnym Tobolczykom małżonkom służącego, Mikołaj Sikorski JKMci i pieczęci W. Kor. natenczas Sekretarz. Ta konfirmacja jest słowo w słowo tu w Księgi wprowadzona, oryginał zaś jej sławetny podawca na powrót odebrał, z odebrania zaś Kancelarię niniejszą kwituje.

 


1Rezygnacja, po pol. zdanie, wzdanie, w prawie miejskiem znaczyła formalność oddania dóbr nowemu właścicielowi, przyczem używano pewnego symbolum. Uroczystość tę opisuje Groicki w dziele „Porządek sądów Miejskich”, str. 45. Sędzia, na potwierdzenie kupna, brał czapkę od przedawcy i kładł ją na głowę nabywcy. Indziej dawał kupującemu w rękę zieloną gałąź, oznajmiając fakt kupna. Był to zwyczaj niemiecki, zwany po łacinie resignatio, po niemiecku Auflassung, po polsku zdanie albo wzdanie. Dutkiewicz czytał w kontrakcie kupna i sprzedaży miasta Skaryszewa z r. 1569, że rezygnacja odbyła się przed Gajowym Sądem per viridem ramum, zieloną gałązkę. W prawie Ziemskiem zawsze wyraz resignatio łączono z donacją, ale żadnej symbolicznej rezygnacyi nie było, konieczną przecież była intromissio czyli wwiązanie.

2Intromisjaczyli po polsku „wwiązanie” była aktem prawnym faktycznego wprowadzenia nowego dziedzica w posiadanie dóbr. Prawo polskie wymagało oprócz „inskrypcyi” (ob.), aby była dopełniona intromisja, alias wwiązanie, które właściwie przenosiło własność. Intromisja dopełnianą była przez woźnego w obecności dwuch szlachty, przyczem musiały być okazane granice dóbr, w które był nabywca wwiązywany, do czego sąsiedzi, stykający się z temiż dobrami, byli przywoływani. Miało to ważne znaczenie, bo jeżeli owi sąsiedzi w przeciągu lat 3 i miesięcy 3 nie wytoczyli procesu o granice (a do tego przeciągu czasu trwała ewikcja sprzedawcy), to później nie mieli już prawa proces podobny wytaczać. Woźny po dokonanej intromisyi wnosił o jej spełnieniu relację urzędową do akt ziemskich, gdzie dobra były położone. Tym sposobem prowadzoną była kontrola tytułu własności dóbr, co nie było rzeczą obojętną, kiedy do posiadania dóbr przywiązane było prawo obywatelstwa i tym sposobem zaciągało się właściwe forum (W. Dutkiewicz). Intromisja nie była wymagana do karczem, młynów a także i do dóbr ziemskich, jeżeli dziedzicem zostawał jeden z braci.

 

Wyjaśnienie wybranych pojęć pochodzi z książki Zygmunta Glogera: Encyklopedia staropolska

Człapa – dokumenty metrykalne

Człapa – dokumenty metrykalne

Dokumenty metrykalne dotyczące Człapy.

Młyn z przywilejami Króla

Młyn z przywilejami Króla

przywilej-fragment„Stanisław August z Bożey Łaski Król Polski, Wielki Xsiążę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki… Oznaymuiemy ninieyszym Listem Naszym Wszem wobec y każdemu z osobna komu o tym wiedzieć należy y na potem będzie należało. Iż przełożono Nam iest przez Panów Rad Naszych przy Boku Naszym będących, Imieniem Sławetnych Andrzeja y Maryanny z Ranieckich Tobolczyków Małżonków, Miasta Naszego Kowala Mieszczan y Obywatelów. Jako Oni nabywszy prawem dziedzicznym od Wielebnego Tomasza Ranieckiego młyn z dawna Szlapa zwany w Województwie Brzesko Kujawskim, w Starostwie Kowalskim przy Wsi Naszej Rakutowie na zdroju od wsi Łaszewa leżący, za osobnym Prawem podług świadectwa Lustracyi Roku Tysięcznego Sześćsetnego Sześćdziesiątego Pierwszego z wymiaru żytniego, podług zaś Lustracyi Roku Tysięcznego Siedemsetnego Sześćdziesiątego Piątego, zamiast wymiaru, z racyi iż niezawsze miewa wodę, z czynszu rocznego Złotych Polskich Sto Dwadzieścia posiadany, y urzędowanie do tegoż Młyna…”. Tobolczykowie następnie zakupili młyn 15 października 1772 roku… „ze wszystkimi budynkami, stodołami, oborami, rolami, ogrodami y łąkami z dawna do tegoż Młyna na leżącymi… My tedy Stanisław August Król do pomienionej Suppliki łaskawie skłoniliśmy się y wyżej rzeczone Prawo potwierdzić, wzmocnić y przy nim Sławetnych Tobolczyków wraz z Ich Sukcesoriami zachować umyśliliśmy iakoż one potwierdzamy, wzmacniami i przy nim tychże wieczyście zachowujemy. Na co dla lepszey wiary List ten Ręką Naszą własną podpisawszy, Pieczęcią Korony stwierdzić rozkazaliśmy… Działo się w Warszawie roku… Panowania Naszego XXIII Roku”. Pod obszernym dokumentem pisanym na czerpanym papierze widnieje zamaszysty podpis: „STANISŁAW AUGUST KRÓL”. Poniżej zaś pieczęć wielka koronna (niestety zachował się tylko fragment) i podpis: „Mikołay Sikorski J-o Kr. Mci y Pieczęci W. Kor. natenczas Sekretarz.

Dokument ten starannie przechowywany od blisko dwustu lat przez znaną na Kujawach rodzinę młynarzy, obecnie znajduje się w rękach wdowy po ostatnim właścicielu SYLWESTRZE GŁOWCZYŃSKIM – Józefy Główczyńskiej w Rakutowie województwo włocławskie.

sylwester-glowczynski Sylwester Główczyński zmarły przed niespełna trzema laty był Tobolczykiem po kądzieli, bowiem je go matka Marianna była ostatnią z tego rodu.

– Szkoda, że państwo nie trafiliścią do nas kilka lat temu – mówi pani Józefa – żył mój mąż i teściowa. Oboje byli wspaniałymi gawędziarzami, znali zwyczaje i tradycje młynarskie, piosenki i gadki. Ja mieszkam w Rakutowie od 1947 roku, a młyn jest już nieczynny od ostatniej wojny. Pracy było sporo. Mieliśmy 40 ha ziemi i nie bardzo było kiedy interesować się jego historią. Teściowa była już w podeszłym wieku. Zmarła mając 90 lat. Potem mąż bardzo długo chorował… Wiem, że list Stanisława Augusta Poniatowskiego był przez wszystkich Tobolczyków pieczołowicie przechowywany. Podczas dwóch wojen uległo zniszczeniu wiele pamiątek po dziadku mego męża; a królewski dokument wrócił na swoje miejsce…

mlyn Co dalej będzie z młynem? Sama nie wiem… Obiekt niszczeje z każdym rokiem. Obecnie „podpiera” go rosnąca obok wierzba. Gdyby nie drzewo, już dawno pewnie by runął. Zamierzaliśmy go rozebrać. Bardzo dużo drewna jest jeszcze w doskonałym stanie i szkoda, żeby się zmarnowało… Odwiedziła mnie dwukrotnie pani Stachurska z włocławskiego muzeum i obiecała, że władze zajmą się starym młynem. Kiedy? Nie wiem. Z naszego dużego gospodarstwa zostało już niewiele. Ziemi uprawnej jest 10,5 ha. Zostałam sama i gospodaruję przy pomocy jednego pracownika. Mam córkę, która ukończyła studia ogrodnicze. Po uzyskaniu dyplomu – żył jeszcze wtedy mój mąż – była trochę z nami. Obecnie pracuje w Gdańsku. Zresztą to nie jest na kobiece ręce… Jak długo zdołam utrzymać gospodarstwo – trudno powiedzieć. Sił z każdym rokiem mniej… Proszę napisać o tym – może ktoś zainteresuje się starym młynem. Przecież to zabytek!

„U młynarza Marcina

Jest tam piękna dziewczyna.

Starosta się dowiedział,

Do młynarza posłać dał.

Idź, młynarzu, do pana,

Bo jest pilna posłana.

Idzie młynarz i duma:

A cóż ten pan do mnie ma?…”

Były, oj były piękne panny w rakutowskim młynie. Ostatnia Tobolczykówna, Marianna, miała ich osiem. A jedna ładniejsza od drugiej. Przeglądamy stare fotografie i zachwycamy się urodą młynarskich cór.

cecylia-helena-glowczynskie – Ludno zawsze było u nas – wspomina jedna z nich, pani Helena – we młynie. Nie pamiętam już wiele, bo młodo wyszłam za mąż, zresztą też za młynarskiego syna i w 1920 roku poszłam na swoje. Nas dzieci była spora gromada. Żyli jeszcze dziadkowie. Oprócz nas była służba, młynarz i jeden uczeń. Pamiętam, jak dziadek jednego młynarczyka wyzwalał na młynarza. To była wielka uroczystość i odbywała się w cechu w Kowalu. Wyzwolony na młynarza uczeń musiał – taki był stary zwyczaj wśród młynarzy stawiać trunki wszystkim zaproszonym gościom i gapiom…

Dziadek Aleksander często nam dzieciom opowiadał o dawnych czasach, starych obyczajach, pracy młynarzy, śpiewał piosenki. Zawsze ze wzruszeniem wspomina powstanie styczniowe… Pokazywał także przywilej królewski. Z tym pismem króla Stanisława to cała historia. Tyle było powstań, wojen i zawieruch, a ono jest. Podczas ostatniej wojny Niemcy wzięli mojego brata Sylwestra do obozu. Był wojskowym. Resztę rodziny wysiedlono, a na młynie osiadł Niemiec. Matka bała się zabrać dokument ze sobą i zakopała go w ogrodzie. Przeleżał sobie spokojnie okupację i po wyzwoleniu odkopano go. Nie uległ zniszczeniu sam papier, natomiast zbutwiały sznurki od pieczęci koronnej i sama pieczęć nie jest teraz kompletna.

Nasz młyn był znany w okolicy. Przyjeżdżali ludzie z daleka mleć kaszę z gryki i prosa też. Oprócz młyna wodnego mieliśmy także wiatrak, który później sprzedał mój ojciec. On już nie miał tyle sentymentu do młynarstwa. Prawdziwym młynarzem z krwi i kości był ostatni Tobolczyk – Aleksander, mój dziad. To był światły człowiek. Miał dużo polskich książek, kalendarzy. Znał się na wszystkim. Przepowiadał nawet pogodę. Każdego dnia pod wieczór notował w tych kalendarzach ważniejsze zdarzenia z młyna i okolicy. Wszystko przepadło w pożogach wojennych, a zwłaszcza w czasie ostatniej. Oprócz zdjęć nie mam żadnych pamiątek po nich. Sama też zapomniałam dawne piosenki. Jeszcze moja matka znała wiele. Kto wtedy, za lat mojej młodości pomyślał, że może to kiedyś kogoś interesować. Moja siostra Cecylia lepiej zna historię młyna. Była w domu dłużej ode mnie. Nie ma jej w domu. Wyjechała do Warszawy.

jozefa-glowczynska Niegdyś ludny i tętniący życiem młyn, straszy dziś pustką i ruiną. Z przysłowiową duszą na ramieniu wspina my się po trzeszczących schodkach na drugą kondygnację. Wokół zapach stęchlizny i wilgoci. Tylko mlewniki zdradzają, że jesteśmy w młynie. Nad podziw doskonale zachowało się drewno; białe i zdrowe. Przedtem – wyjaśnia urocza gospodyni – nie odciągano żywicy. W kącie stoi ogromna, trochę nadgryziona zębem czasu, drewniana skrzynia… Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, żeby sobie uprzytomnić, iż tu kiedyś było biało od mąki z dorodnych kujawskich zbóż… Wszystkie urządzenia, które zachowały się do dziś, stoją sobie nikomu niepotrzebne – relikty przeszłości.

Młyny wodne i wietrzne – jak podaje Gloger – były na terenach dzisiejszej Polski znane już prawdopodobnie w IX wieku. Nazwa młyn przyszła do nas poprzez Niemcy z Włoch. W słonecznej Italii zwały się mulino, w Niemczech mulin i właśnie stad pochodzi polska nazwa: młyn. Gdy w Polsce zaczęto spisywać dokumenty, młyny nie należały już do osobliwości. W XIII wieku budowano już u nas młyny duże i warowne. Młyny miały także swoje nazwy. Na przykład Długosz podaje, że Łokietek z wojskiem przeprawia się w roku 1330 przez rzekę Drwęce koło młyna Lubicz. W roku 1611 wydano polecenie, co do młyna zwanego Lubicz. Ponieważ stał na zawadzie spławom szlacheckim – Drwęca uznana była za publiczną czyli spławną rzekę – wydano prawo, aby „Toruńczanie do dwu lat sposób znaleźli zniesienia takiego impedymentu i wolnej drogi rzeką uczynienia pod karą 2000florenów

Za panowania Stanisława Augusta ustanowiony został podatek zwany „młynowe” i wynosił od koła młyńskiego – w zależności czy stał na wielkiej, średniej czy małej wodzie – od 10 do 4 złotych polskich rocznie.

Młynarski stan ze względu na odmienność pracy, którą wykonywał, przynależność do własnej grupy zawodowej, organizacji cechowej i większych dochodow, w społeczności wiejskiej zajmował poczesne miejsce. Krążyły różne przyśpiewki!

„Co wydom to wydom

za szklaneczkę miodu

byle dostać chłopca młynarskiego

rodu.

Bo kowole ufnole, a szewcy

to dratwa.

A rzeźniki – golibyki –

a młynarze szlachta!”

Młynarzy odwiedzali „wendrusy”, „rajzery”. Tak nazywano młynarzy, którzy nie mieli stałego miejsca zatrudnienia i chodzili od młyna do młyna, od wiatraka do wiatraka. A zwyczaj kazał ich ugościć i pod dach przyjąć na nocleg. Zatrzymywali się tu i ówdzie na dłużej. Byli wspaniałymi gawędziarzami i opowiadali rodzinie młynarza oraz ludziom oczekującym na przemiał bardzo ciekawe historie i legendy. Czasami taki „wendrus” leżał gdzieś w rowie aż do zachodu słońca i wtedy zjawiał się we młynie, wiedząc, że dobry obyczaj go chroni i nikt nie wyprosi wędrowca za drzwi. Były też przypadki – mówi pani Helena – że korzystali z tego zwyczaju zwyczajni złodzieje i włóczykije jeszcze przed pierwszą wojną.

urzadzenia Nie pozostało nam wiele starych młynów wodnych i wiatraków. Młyn Człapa w Rakutowie to jedyny młyn na Kujawach, który miał królewski przywilej. Giną z polskiego pejzażu młyny, wymierają rody… Tym obiektem od dawna interesowało się Muzeum Etnograficzne w Toruniu. Zamierzano nawet wykupić go razem z przestrzennym domem i ogrodem i stworzyć skansen młynarski z przemiałem mąki na chleb turystyczny. Projekt nie doczekał się realizacji. A młyn niszczeje…

Z roku na rok ubywa drewnianych budowli wiejskich. Wymierają wiejscy rzemieślnicy, a szkoda. Są to przecież niepowtarzalne i urokliwe budowle. Młyn w Rakutowie ma szczęście, że leży tuż przy szosie z Włocławka do Warszawy, odbudowany i zagospodarowany mógłby się stać schroniskiem, zajazdem czy hotelem dla turystów zmotoryzowanych. Na razie podtrzymuje go wierzba. Strach pomyśleć, że większa wichura może ten zabytkowy młyn przewrócić. Ponadto przecieka dach. Dekarz np. odmówił właścicielce zakonserwowania go smołą, gdyż po prostu nie miał odwagi wejść na jego szczyt. Kto pospieszy na odsiecz rakutowskiemu młynowi?

EWA ŁUKASZEK
Zdjęcia: Janusz Michał

 

Artykuł pochodzi z „Dziennika Wieczornego” z dnia 30.05.1977r. (najprawdopodobniej). Na pierwszej stronie sygnalizowany był krótką notatką ze zdjęciem:

pieczec

Specjalnym dokumentem król Stanisław August Poniatowski potwierdził przywilej rodziny Tobolczyków do starego młyna w Rakutowie. Dokument ten jest pieczołowicie przechowywany przez potomków XVIII-wiecznych młynarzy. A sam młyn? Piszemy o nim na stronie 6.

Powyżej fotokopia fragmentu starego dokumentu z podpisem króla i wielką pieczęcia koronną.

Fot. „DW” – J.Michał

Człapa – galeria

Człapa – galeria

1. Zmierzch Człapy


Zdjęcia z marca 1986r., czyli z okresu tuż przed zawaleniem się młyna, uzyskane dzięki uprzejmości Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dorzyńskiej we Włocławku.

fot. MZKiD

Jeśli uważasz, że strona jest warta wsparcia, postaw mi kawę: